Bolączki mistrza kraju

Grudzień 8, 2011

Nie tylko pucharami człowiek żyje – powiedział niedawno na jednej z konferencji prasowej trener Lecha Jacek Zieliński i podkreślił, iż jego piłkarze równie mocno i rzetelnie jak do rozgrywek w Lidze Europejskiej przygotują się także do pojedynków polskiej ekstraklasy. Patrząc na to, jakie ostatnio Kolejorz osiąga na ligowym podwórku wyniki, te słowa brzmią prawie tak autentycznie, jak Jola Rutowicz cytująca Goethego.

Skoro Liga Europejska, czyli tak naprawdę druga liga Starego Kontynentu tak bardzo fizycznie daje się we znaki Lechowi, aż strach wyobrażać sobie co by się działo, gdyby mistrz Polski awansował do Ligi Mistrzów. Stopień w niej przecież o wiele wyższy, a i presja większa. To, jak słabo spisuje się w tegorocznych rozgrywkach ligowych Lech jest co najmniej dziwne. Przecież zmiany w składzie przy Bułgarskiej były trafione, o czym świadczą chociażby miłe dla oka pojedynki Kolejorza w Lidze Europejskiej. Dlaczego prezentuje się więc tak żenująco przeciwko drużynom, które powinien pożerać w całości? Tegoroczną formę graczy Zielińskiego można spokojnie porównać do tego, jak w TBL (ekstraklasie koszykarzy) prezentują się mistrzowie kraju z Gdyni, którzy ponieśli porażkę chociażby w pierwszej kolejce w Zielonej Górze z tamtejszym Zastalem, który jest jakby nie patrzeć żółtodziobem i dysponuje jakieś 50 razy mniejszym budżetem od Asseco Prokomu.

Dobrze przynajmniej, iż w Poznaniu na europejskich salonach coraz lepiej prezentują się polscy gracze. Marcin Kikut, Grzegorz Wojtkowiak, Sławomir Peszko czy Jakub Wilk pojawiają się na boisku co mecz, nierzadko stanowią nawet o sile napędowej Kolejorza. Jeżeli Lech dalej będzie osiągał tak zaskakujące rezultaty jak remis w Turynie z Juventusem, może do Euro 2012 kolejny po Robercie Lewandowskim młody, polski piłkarz Kolejorza podpisze kontrakt zagranicą, gdzie na pewno stałby się lepszym piłkarzem, co z kolei dobrze zrobiłoby polskiej kadrze.

Leave a Reply